
Kolejny cios w portfele turystów. Tajlandia podniesie planowany „podatek turystyczny
Zaledwie dobę po zatwierdzeniu decyzji o skróceniu bezwizowego wjazdu dla obywateli 93 krajów (w tym Polski), Ministerstwo Turystyki i Sportu Tajlandii zapowiedziało kolejną rewolucję. Wyczekiwana od lat opłata wjazdowa zostanie podniesiona jeszcze przed jej oficjalnym wprowadzeniem.
Dlaczego 300 batów to za mało? Inflacja i drogie szpitale
Kwestia wprowadzenia tzw. opłaty wjazdowej ciągnie się w Tajlandii od 2020 roku. Początkowo stawka miała wynosić 300 batów (ok. 33 PLN), jednak minister Surasak Phancharoenworakul zapowiedział, że kwota ta wzrośnie. Powód? Rosnąca globalna inflacja oraz drastycznie drożejące koszty ubezpieczeń medycznych w prywatnych szpitalach.
2,5 miliarda batów rocznie – tyle według rządowych statystyk wynoszą nieopłacone rachunki medyczne pozostawione w tajskich szpitalach przez zagranicznych turystów.
Nowy podatek ma ten problem rozwiązać raz na zawsze. Większość zebranych środków trafi bezpośrednio na fundusz ubezpieczeniowy dla podróżnych, a reszta zostanie przeznaczona na renowację lokalnych atrakcji oraz poprawę infrastruktury.
Dwie opcje poboru: bilet lotniczy czy cyfrowa karta?
Rząd rozważa obecnie dwa sposoby pobierania nowej opłaty od pasażerów:
Dopisanie opłaty do biletów lotniczych – rozwiązanie budzi jednak opór linii lotniczych. Systemy rezerwacyjne nie potrafią automatycznie oddzielić obcokrajowców od obywateli Tajlandii. W tym scenariuszu płaciliby wszyscy, a Tajowie musieliby ubiegać się o zwrot przez aplikację.
System Karty Wjazdowej (TDAC) – system Cyfrowej Karty Wjazdowej, którą każdy obcokrajowiec i tak musi obowiązkowo wypełnić online przed przekroczeniem granicy.
Nowy harmonogram wizowy już w przygotowaniu
Równolegle Ministerstwo Spraw Zagranicznych kończy prace nad harmonogramem wygaszania 60-dniowego programu bezwizowego. Kraj oficjalnie wraca do limitów 30- oraz 15-dniowych, które obowiązywały wcześniej.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych musi teraz skoordynować te działania z dyplomatami z całego świata (w tym z Polski), aby uniknąć chaosu na lotniskach. Co ciekawe, resort chce wywalczyć specjalne, łagodniejsze traktowanie dla kluczowych rynków, takich jak Indie.
Kryzys na Bliskim Wschodzie psuje plany rządu
Te gwałtowne zmiany zbiegają się w czasie z poważnym przewartościowaniem strategii marketingowej kraju. Urząd ds. Turystyki Tajlandii (TAT) musiał zweryfikować swoje cele na 2026 rok. Przez przedłużający się konflikt między USA a Iranem i związane z nim wysokie ceny paliw, tegoroczny cel na poziomie 33 milionów zagranicznych przyjazdów stoi pod wielkim znakiem zapytania.
Mimo to minister Surasak uspokaja branżę hotelarską. Jego zdaniem krótszy okres bezwizowy nie uderzy w tradycyjny ruch urlopowy:
„Statystyczny zagraniczny turysta spędza w Krainie Uśmiechu średnio zaledwie 9 dni. Zmiana przepisów dotknie głównie osoby próbujące mieszkać tu na dziko”.
Źródło
bangkokpost