
Skandal w imperium piwa Singha. Dziedzic miliardowej fortuny oskarża brata o molestowanie
Miliardowa dynastia stojąca za globalną marką piwa Singha przechodzi bezprecedensowy kryzys wizerunkowy. Publiczne i niezwykle emocjonalne wyznanie młodszego członka rodziny oskarżającego swojego brata o wieloletnie wykorzystywanie seksualne wywołało w Tajlandii prawdziwe trzęsienie ziemi i przełamało milczenie tysięcy ofiar w całym kraju.
Dramatyczne wyznanie przed kamerą i szybka reakcja koncernu
Sprawa ujrzała światło dzienne, gdy 29-letni Siranudh „Psi” Scott, potomek czwartego pokolenia założycieli imperium piwnego Singha (Boonrawd Brewery), opublikował w sieci nagranie. Oskarżył w nim swojego starszego brata Sunita o to, że ten regularnie molestował go w dzieciństwie – od 9. do 13. roku życia – za każdym razem, gdy wracał na wakacje ze szkoły z internatem. Na potwierdzenie swoich słów Siranudh opublikował również nagrania rozmów telefonicznych, na których konfrontuje się z bratem.
Reakcja opinii publicznej była tak gwałtowna, że zarząd potężnego koncernu Boonrawd zareagował natychmiastowo. Mimo że oskarżany Sunit (wiceprezes firmy) kategorycznie zaprzeczył zarzutom, tłumacząc wszystko „szorstkimi, braterskimi zabawami”, we wtorek został dyscyplinarnie zwolniony ze wszystkich stanowisk kierowniczych w firmie.
Układ milczenia i prawo o „niewdzięcznym dziecku”
Jak przyznał sam Siranudh, o tragedii opowiedział rodzinie już trzy lata temu. Wtedy jednak uległ presji potężnego klanu i przyjął ogromne zadośćuczynienie finansowe w zamian za milczenie. Punktem zwrotnym okazał się obecny rok, kiedy matka braci wytoczyła Siranudhowi proces o prawa do luksusowej ziemi.
Co szokujące, kobieta skorzystała ze specyficznego tajskiego prawa o „niewdzięcznym dziecku”(ungrateful child law). Przepis ten pozwala rodzicom w Tajlandii na odebranie majątku wcześniej przepisanego na dzieci, jeśli ich zachowanie zostanie uznane za „nieakceptowalne lub niewdzięczne”.
Dla młodego aktywisty był to moment krytyczny. Uznał, że system i rodzina próbują go całkowicie uciszyć, dlatego zdecydował się na publiczną walkę w sądzie.
Przełamanie tabu w kulturze wstydu
Majątek rodziny Bhirombhakdi szacowany jest przez Forbes na blisko 2,75 miliarda dolarów, co daje im 15. miejsce na liście najbogatszych ludzi w Tajlandii. W kraju o silnej hierarchii, gdzie reputacja rodziny i unikanie publicznego wstydu są stawiane ponad wszystko, otwarte uderzenie w tak potężny konglomerat jest wydarzeniem bezprecedensowym.
Wypowiedź Siranudha zapoczątkowała w mediach społecznościowych ruch pod hasłem #PsiScott. Pod wpływem jego odwagi, inne znane osobistości z tajskich elit zaczęły publicznie opowiadać o swoich traumach:
Patinya Kuantrakul – dziedziczka jednego z najsłynniejszych tajskich klubów golfowych wyznała, że jako 11-latka została zgwałcona przez kierowcę, co doprowadziło do ciąży i aborcji.
Taylor Srirat – popularny influencer i podcaster opowiedział o napaści seksualnej ze strony swojego 50-letniego przełożonego, gdy miał zaledwie 19 lat.
Prawnicy zajmujący się prawami człowieka w Tajlandii podkreślają, że młode pokolenie Tajów zupełnie inaczej podchodzi już do kwestii nietykalności cielesnej i praw człowieka. Sprawa sukcesora marki Singha może na stałe zmienić dotychczasową tajską „kulturę obwiniania ofiar” (victim-blaming) i zmusić tamtejsze elity do pełnej odpowiedzialności przed prawem.
Źródło
bangkokpost