Tajlandia ma problem z turystami „na krzywy ryj”. Luka w prawie pozwala im unikać płacenia za rachunki
Aktualności
Aktualności

Tajlandia ma problem z turystami „na krzywy ryj”. Luka w prawie pozwala im unikać płacenia za rachunki

Małe, rodzinne restauracje w najpopularniejszych kurortach Tajlandii mierzą się z coraz bardziej bezczelnym zachowaniem zagranicznych gości. Nowy, niepokojący trend polega na zjadaniu pełnych posiłków, a następnie odmawianiu zapłaty pod pretekstem rzekomego niespełnienia oczekiwań smakowych. Co najgorsze, tajski system prawny pozostawia lokalnych przedsiębiorców bez żadnej obrony.

„Zadzwoń po policję, i tak mi nic nie zrobią”

O tym, jak bezkarnie czują się niektórzy turyści, świadczy głośna sprawa z Phuket. Rosyjska para odmówiła zapłaty zaledwie 120 bahtów (około 3 dolarów) za posiłek w małym lokalu w Mai Khao. Gdy właścicielka próbowała ich zatrzymać, bezczelnie kazali jej wezwać służby, otwarcie kpiąc, że tajska policja nie ma prawa nic im zrobić.

Podobny incydent zgłoszono w Ao Nang (Krabi), gdzie zagraniczny gość po zjedzeniu całego obiadu oświadczył, że danie mu nie smakowało i wyszedł. Sprawa trafiła do parlamentarnego doradcy ds. policji jako jeden z 725 oficjalnie zarejestrowanych tego typu przypadków w tamtym regionie w samym 2025 roku. Urzędnik nazwał takich oszustów „wężami z Ao Nang”, którzy bezwzględnie żerują na tradycyjnej gościnności i uprzejmości Tajów.

W maju 2026 roku głośno było także o turyście podającym się za Marokańczyka, który w Pattayi odmówił opłacenia rachunku w barze na kwotę 2500 bahtów. Mężczyzna był nietrzeźwy, nie miał dokumentów i zaczął wulgarnie wyzywać interweniujących funkcjonariuszy, przez co ostatecznie został zatrzymany – jednak stało się tak tylko dlatego, że jego agresja wykroczyła daleko poza zwykły spór o rachunek. Z kolei w marcu 2026 roku w Choeng Talay (Phuket) kamera zarejestrowała obcokrajowca wymykającego się ukradkiem przez tylne drzwi restauracji serwującej steki.

Fatalna luka w prawie: Rachunek to nie przestępstwo

Dlaczego policja na miejscu zdarzenia jest bezradna? Odpowiedź kryje się w tajskim kodeksie.

⚖️ Wypis z przepisów: W świetle prawa w Tajlandii nieopłacony rachunek w restauracji jest traktowany jako spór cywilny (niedotrzymanie umowy), a nie przestępstwo kryminalne.

Gdy na miejsce przyjeżdżają funkcjonariusze, mogą oni jedynie próbować mediacji. Jeśli turysta zaparcie odmawia zapłaty lub po prostu odchodzi, policjanci tłumaczą poszkodowanemu właścicielowi, że jedyną drogą jest wynajęcie prawnika i założenie sprawy w sądzie cywilnym. Dla małego, rodzinnego biznesu koszty procesu są wielokrotnie wyższe niż zjedzony obiad, przez co właściciele po prostu rezygnują z walki i biorą stratę na siebie.

Masowa turystyka zmienia profil przyjezdnych

Problem nasilił się wraz z masowym napływem turystów po wprowadzeniu przez Tajlandię ruchu bezwizowego dla kilkudziesięciu państw. Samo Phuket w 2025 roku odwiedziło ponad 14 milionów ludzi (w tym ponad milion Rosjan).

Wraz z rekordową liczbą gości drastycznie wzrosła jednak liczba incydentów. Tylko w ciągu 16 miesięcy (od stycznia 2025 do kwietnia 2026 roku) policja w Phuket odnotowała aż 3218 spraw z udziałem obcokrajowców, z czego ponad 2200 sklasyfikowano jako zdarzenia stricte turystyczne. Oprócz awantur w restauracjach plagą są wypadki motocyklowe, łamanie przepisów wizowych oraz przestępstwa narkotykowe.

Nacisk opinii publicznej sprawił, że policja prowincjonalna w Phuket zapowiedziała ostrzejszą walkę z niewłaściwym zachowaniem obcokrajowców. W kuluarach rządu pojawiają się nawet głosy o konieczności rewizji polityki darmowych wiz i ściągania do kraju turystów o wyższym profilu kulturalnym. Dla drobnych restauratorów systemowe reformy to jednak abstrakcja – dopóki nie powstanie szybki mechanizm egzekwowania małych należności na miejscu, pozostaną oni bezbronni wobec zachodnich naciągaczy.

Udostępnij