Tajlandia otwiera ukryte perełki. Rząd żąda od Thai Airways lotów do mniejszych lotnisk
Aktualności
Aktualności

Tajlandia otwiera ukryte perełki. Rząd żąda od Thai Airways lotów do mniejszych lotnisk

Ministerstwo Transportu Tajlandii chce zmusić narodowego przewoźnika Thai Airways International (THAI) do radykalnej zmiany siatki połączeń. Cel jest jasny: zagraniczni turyści mają latać bezpośrednio do mniej znanych, pobocznych prowincji, z pominięciem zatłoczonego lotniska w Bangkoku. Ma to napędzić lokalną gospodarkę i odciążyć główne kurorty.

Nowe cele na mapie: Gdzie polecimy częściej?

Propozycja rządu została przedstawiona podczas niedzielnego spotkania wiceministra transportu Phattraponga Phattraprasita z zarządem linii lotniczych, o czym poinformowała zastępczyni rzecznika rządu, Lalida Persvivatana. Strategia ma na celu maksymalne wykorzystanie potencjału lokalnych lotnisk regionalnych.

Obecnie Thai Airways obsługuje rejsy krajowe do takich miast jak Chiang Mai, Chiang Rai, Khon Kaen, Ubon Ratchathani, Udon Thani, Hat Yai, Krabi oraz Phuket. Nowe wytyczne rządu zakładają jednak natychmiastowe zmiany:

  • Zwiększenie częstotliwości lotów: Linia ma drastycznie zwiększyć liczbę rejsów do Krabi oraz Ubon Ratchathani.

  • Nowość w siatce połączeń: Do oficjalnej listy destynacji Thai Airways ma zostać pilnie dodane lotnisko Nakhon Si Thammarat na południu kraju.

Międzynarodowe rejsy z pominięciem Bangkoku

Największą rewolucją dla podróżnych ma być jednak otwarcie nowych, bezpośrednich tras międzynarodowych, które połączą kluczowe azjatyckie huby przesiadkowe z mniejszymi, tajskimi lotniskami regionalnymi.

Planowane nowe trasy: Rząd zalecił Thai Airways uruchomienie bezpośrednich lotów z Malezji, Singapuru oraz Hongkongu bezpośrednio do takich kurortów jak Krabi, Surat Thani oraz uwielbianego przez ekspatów Hua Hin.

Dzięki temu turyści z całego świata (w tym z Europy), przesiadający się np. w Singapurze czy Hongkongu, będą mogli dotrzeć na rajskie plaże czy prowincje południowej Tajlandii bez konieczności lądowania, odprawy imigracyjnej i ponownego nadawania bagażu w Bangkoku.

Polityczny nacisk na prywatną linię

Większość mniejszych lotnisk w kraju zarządzana jest przez Departament Lotnisk podlegający Ministerstwu Transportu, natomiast dziesięć największych obsługuje państwowa spółka Airports of Thailand (AoT).

Choć linie Thai Airways oficjalnie nie są już przedsiębiorstwem państwowym, Ministerstwo Finansów Tajlandii wciąż posiada w nich potężny, wynoszący 38,90% pakiet akcji. To daje rządowi silną pozycję negocjacyjną, by wymusić realizację nowej polityki lotniczej, mającej na celu decentralizację ruchu turystycznego i stymulację ekonomiczną dotąd pomijanych regionów Królestwa.

Udostępnij